Zepsuty monitor LG

Na szczęście nie mój… Przed świętami składałem komputer, powiedzmy, że ‚na zlecenie’. Wszystko fajnie, monitor firmy LG, model Flatron LCD L1952S (strona producenta), czyli tak zwana dziewiętnastka. Cena przyzwoita, jakość bardzo dobra. Irytuje tylko brak złącza DVI, ale nie jest niezbędne.

LG L1952S

W czym problem? Padł po tygodniu. Po prostu się nie włączył pewnego dnia, dokładnie to dziś. Sprawdziłem kabel zasilania i sygnałowy, były ok. Podłączyłem inny monitor – działał. Wniosek: LG umarł. Nie świeciła się nawet lampka kontrolna, więc pewnie coś z układem zasilacza. Jak przyłożyłem ucho, było słychać pyk, pyk, pyk, pyk… Dziwna sprawa.

No cóż, sam mam monitor LG i to już drugi i jestem z obu zadowolony. Szkoda, że ten mnie zawiódł, ciekawe co powiedzą w serwisie. Ostatnio produkują samą tandetę. Widziałem u Jakuba, Benq’a który zmienia kolory jak się nagrzeje – Prawie jak kameleon. Siostra kupiła głośniczki Manty (tandeta za 19zł). Wytrzymały jedną noc – obudowa stopiła się w miejscu gdzie był transformatorek zasilacza. Na szczęście nie doszło do pożaru…

Chyba bezpieczniej jest wyłączać sprzęt na noc…